Blog > Komentarze do wpisu
Grbavica - Jasmila Zbanić



Złoty Niedźwiedź na berlińskim festiwalu na ogół jest gwarantem dobrego kina. I trochę żal, że filmy tam nagrodzone nie zawsze wchodzą do polskich kin (jak zeszłoroczny U-Carmen eKhayelitsha lub film twórcy Drogi do Guantanamo – Na tym świecie) lub wchodzą z dużym opóźnieniem jak Spirited Away: W krainie bogów (dwa lata po światowej premierze trafia do Polski), w ostatnich latach chlubnym wyjątkiem był Głową w mur, który już kilka miesięcy po premierze światowej trafił na polskie ekrany.




W 2006 roku Berlinale niespodziewanie wygrał (i to w kilku kategoriach) film J. Zbanić pt. Grbavica (na rynku brytyjskim bądź francuskim znany jako Esma’a Secret). Było to o tyle zaskakujące, że film był bardzo rzadko wymieniany w gronie faworytów – o wiele rzadziej niż np. Droga do Guantanamo. Sama autorka filmu Jasmila Zbanić, przy werdykcie nie kryła zdziwienia: Będę bardzo spokojna, bo to wszystko tylko mi się śni i za pięć minut obudzę się w Sarajewie. Śnię o tym, że jestem na tej scenie, śnię o tym, że jestem w Berline. Film od tego weekendu można zobaczyć w polskich kinach – oczywiście jak się ma szczęście, ponieważ jest grany tylko w nielicznych miejscowościach.



Jasmil Zbanić to utytułowana reżyserka filmów dokumentalnych, Grbavica jest jej fabularnym debiutem, debiutem niezwykle udanym. Widać tu ogromne doświadczenie wyniesione z dokumentów, autorka nie manipuluje nami, przedstawia nam obraz z lekkim dystansem - to widz ocenia i wyrabia sobie zdanie o tym co widzi.



Sama fabuła filmu nie jest skomplikowana, tytułowa Grbavica to dzielnica Sarejewa, która w trakcie wojny bałkańskiej została zmieniona w obóz jeniecki dla muzułmanów. Na ekranie przyglądamy się losom dwójki mieszkańców Grbavicy – samotnej matki Esmy oraz jej 12letniej córki Sary. Poznajemy je w momencie zorganizowanie klasowej wycieczki, na którą Sara bardzo chce jechać, a Esma niezbyt ma pieniądze (200 euro jest dla niej sporym wydatkiem). Esma podejmuje pracę w nocnym klubie – dodatkowo w dzień jest krawcową oraz pobiera pieniądze z unijnego funduszu dla ofiar wojny. Wybawieniem z niekorzystnej sytuacji ma być zwolnienie z opłat dzieci, które straciły podczas wojny swoich szahidzkich ojców – Esma zawsze powtarzała, że ojciec Sary był szahidzkim bohaterem..



Na tym etapie łączymy się z bohaterami, sama historia jest prosta i uczciwie opowiedziana, jednakże nie za to film dostał nagrody. Ciekawsze rzeczy dzieją się jakby w tle, gdy zaczniemy zdzierać kolejne plastry. Film opowiada o losach okaleczonych mieszkańców Sarajewa, obserwujemy bośniackie pokolenie kolumbów i ich dzieci. Wydaje się nam, że patrzymy na normalne europejskie miasto. Fakt, że na niektórych murach mamy ślady dziur po nabojach, ale równocześnie widzimy narodziny kapitalizmu. Poznajemy układy miasta, gdzie mafia ma nadal dużo do powiedzenia, słuchamy propozycji płatnych morderstw i słyszymy teksty a’la: „Czasem myślę, że podczas wojny ludzie bardziej się kochali”.



Z każdą sceną czuć coraz większą traumę, którą dźwigają mieszkańcy Sarajewa, czuć niezabliźnione rany, które nierzadko nie zabliźnią się do końca życia. Widzimy twardą prozę życia. Problemy nastolatków, są inne niż w Polsce, w Sarajewie wylewa się łzy jeśli twój tata nie był Szahidem. W Grbavicy oglądamy zabawy dzieci z pistoletem, zresztą pistolet odgrywa główną rolę w kulminacyjnej scenie filmu..



Jest to ten typ filmów, które wynosi się ze sobą z sali kinowej. Zbanić opowiedziała nam historię w sposób bezpośredni i prosty, unikała efektów specjalnych i melodramatycznych dodatków – opowiedziała nam pozornie zwykłą historię - dialogi są niewymuszone, podobnie jak gra aktorów (na szczególne pochwały zasługuje Miriana Karanović – znana z filmów Kusturicy). No i oczywiście Sarajewo w tle, miasto w Polsce kompletnie nieznane. Wszystko to tworzy piękny, uczciwy obraz ukazujący okaleczenia, które zostawia po sobie wojna. Wojna, której w filmie pozornie nie ma, a którą pomimo tego czuć w każdym kadrze.



Grbavica jest alternatywnym filmowym komentarzem na temat wojny bałkańskiej do Underground’u Kusturicy. Oba tytuły jednak więcej różni niż łączy (mimo dotknięcia przez Zbanić podobnego tematu forma i wnioski są inne), podobnie jest z ich autorami. Zbanić wielokrotnie wyrażała się krytycznie o Kusturicy – który jest niejako zdrajcą, bo przecież pomimo, że urodził się w Sarajewie, wyrzekł się swojego bośniackiego pochodzenia, wyprowadził się do Belgradu i uznał się za Jugosłowianina. Smaczku dodaje zaproszenie przez Zbanić do swojego filmu najlepszej aktorki Kusturicy, czyli wspomnianej już Karanović. Osobiście nieważne są dla mnie wzajemne prztyczki z jednej czy z drugiej strony, cieszę się, że na mapie mistrzów tworzenia filmowych fabuł przybyło nam kolejne ważne nazwisko. Miejmy nadzieję, że kolejne filmy będą równie dobre.



Z ciekawostek Wikipedii - mało kto wie o tym, ale dzisiejsze Sarajewo jest podzielone na część chorwacko-muzułmańską i serbską. Wydzielenie serbskiej części Sarajewa, nieoficjalnie nastąpiło w wyniku podpisania układu pokojowego w Dayton w 1995 roku, a tym samym wskutek podziału Bośni i Hercegowiny na dwie części: Federację Chorwacko-Muzułmańską i Republikę Serbską. Serbskie Sarajewo istnieje oficjalnie od grudnia 1998 roku. Jednak nie jest częścią właściwego Sarajewa, tylko drugim miastem. Przed ostatnią wojną w byłej Jugosławii, oba Sarajewa stanowiły jedną całość. Serbskie Sarajewo jest zamieszkiwane w 98% przez Serbów. Między oboma miastami nie ma muru granicznego, jak było to kiedyś w przypadku Berlina. Mieszkańcy Sarajewa właściwego i Sarajewa Serbskiego, mogą swobodnie przechodzić z jednej części miasta do drugiej. Serbskie Sarajewo jest biedniejsze od Sarajewa właściwego i bardziej zniszczone po ostatniej wojnie. Występuje tu ogromne bezrobocie. Znajduje się tutaj Uniwersytet Wschodniego Sarajewa.

Poniżej zamieszczam kilka zdjęć Grbavicy znalezionych w internecie.



 





I tradycyjnie trailer (niestety znalazłem tylko z dubbingiem, jeśli się nie mylę włoskim :/ ) oraz link do oficjalnej strony filmu.


niedziela, 21 stycznia 2007, salq

Polecane wpisy

  • 5NIZZA w Polsce!

    O Ukraino, o Lwowie! Z tęsknotą patrząc za wschodnią granicę słucham 5’nizzy, dźwięk gitary i wokal, wokal i gitara rozpływa się po pokoju, miękko osiadaj

  • Wielka Cisza, Philip Groening

    Pierwsza wycieczka na Wielką Ciszę Philipa Groeninga zakończyła się niepowodzeniem – powód - brak biletów. Za drugim razem udało się, choć przyznam, że sa

  • Transylwania, Tony Gatlif

    Znowu filmowo – ale cóż.. po prostu musiałem. Zacznę trochę na opak – od kiedy zobaczyłem ten film, namawiam Ag na wycieczkę do Rumunii – nama

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:

Kontakt