Blog > Komentarze do wpisu
Czytelnictwo w Polsce, a wtórny analfabetyzm

Witam po ponad dwutygodniowej przerwie związanej z sesją. Jako, że ostatnio było lekko, a sesja obudziła we mnie naukowca, więc dlatego dzisiejsza notka jest o wiele bardziej poważna. Będzie nie dość, że poważnie to i naukowo, temat – czytelnictwo w Polsce.

Prasa:



Trochę ponad rok temu w swojej pierwszej pracy naukowej poruszałem ten temat, przypomniało mi się o tym przeglądając ostatni numer Biblioteki Analiz, która przytacza artykuł z Gazety Krakowskiej („Analfabeci są wśród nas”): W Polsce pogłębia się nie tylko analfabetyzm realny, związany z zaprzestaniem czytania, ale także analfabetyzm funkcjonalny - biją na alarm bibliotekarze. Coraz większa grupa Polaków, także tych czytających, nie rozumie komunikatów, z którymi ma do czynienia i nie potrafi wykorzystać ich w praktyce – napisała „Gazeta Krakowska”. Winę za to ponosi rozwój techniki. Młode pokolenie, wychowane przed telewizorem, z trudem radzi sobie z pisaniem i rozumieniem tekstów pisanych. „Widać to chociażby po lakonicznych wypowiedziach na forach internetowych, pełnych podstawowych błędów ortograficznych, świadczących o tym, iż młodzi ludzie nie opanowali zasad piśmiennictwa” – mówi dr Joanna Smól, językoznawca. I podkreśla, że ludzie oczytani lepiej wypadają w kontaktach z innymi osobami, na rozmowach kwalifikacyjnych, gdy starają się o pracę i w codziennych relacjach towarzyskich.

„Dziś trudno o skupionego, naprawdę zaangażowanego czytelnika” - przyznaje bibliotekarka i doradca metodyczny do spraw czytelnictwa Hanka Łobza. „W domach, na wygodnych kanapach siedzą analfabeci, którzy w ręce trzymają pilota i ani przez myśl im nie przejdzie, że można by go zamienić na książkę. Niektórzy nawet przestali kupować gazety. To oznacza, że zerwali jakikolwiek kontakt ze słowem pisanym”.

Z roku na rok pogarszają się wyniki sprawdzianu szóstoklasistów, egzaminu gimnazjalistów oraz egzaminów maturalnych. Jest to dowód na to, że polska młodzież nie rozumie tego, co czyta. Jedyna metoda: „Trzeba czytać” – mówi bibliotekarka Hanka Łobza. I nawołuje, by to rodzice zaszczepiali w dzieciach nawyk czytania. Warto przy okazji przypomnieć słowa Jima Trelease „Naród, który mało czyta, mało wie. Naród, który mało wie, podejmuje złe decyzje”.

Temat jest poważny, bo tylko osoby rozumiejący pisany tekst mogą przeczytać notki na salq.blox.pl.

Choć brzmi to zaskakująco, analfabetyzmem wtórnym i funkcjonalnym zagrożeni są nawet absolwenci szkół wyższych. Z badań przeprowadzonych pod patronatem OECD wynika, że co szósty magister znad Wisły to analfabeta funkcjonalny! W badaniach porównywano zdolności rozumienia tekstu i poradzenia sobie z wyczytanymi informacjami u mieszkańców siedmiu państw: USA, Kanady, Polski, Niemiec, Szwajcarii, Holandii i Szwecji. W każdym kraju obserwowano ok. 3 tys. osób. Okazało się, że Polacy gubili się przy odczytywaniu rozkładu jazdy pociągów czy mapki pogody (40%). Trzy czwarte rodaków bezradnie rozkładało ręce przy pytaniu, czy dostrzegają związek między dwoma wykresami (jeden dotyczył sprzedaży petard, drugi - liczby wypadków). W rezultacie na najwyższych (piątym i czwartym) poziomie znalazło się zaledwie 3% Polaków. Do dwóch najsłabszych grup zaliczono natomiast prawie 80% mieszkańców naszego kraju. Co trzeciego z nas uznano za analfabetę wtórnego lub funkcjonalnego. Zajęliśmy ostatnie miejsce w rankingu. To za tygodnikiem Przegląd.

Czytelnictwo wg. salq.blox.pl

 

Poniżej kilka fragmentów mojej pracy.

Bezpośredni wpływ na sprzedaż tytułów ma czytelnictwo, korelacja jest prosta, im więcej osób czyta, tym więcej kupuje. Według badań Biblioteki Narodowej oraz Eurobarometru opublikowanych w Bibliotece Analiz w 2004 roku średnio w Polsce 58% (wg badań BN) bądź 60% (wg Eurobarometru) osób czyta książki. Wydawcy oraz analitycy bardzo różnie podchodzą do tych wyników. Zdania są podzielone, tak naprawdę nie ma jednoznacznej odpowiedzi czy jest to dużo czy mało i czy istnieje szansa na wzrost tych wskaźników. W porównaniu z 2002 rokiem zanotowaliśmy dwuprocentowy wzrost. Bez wątpienia wpływ na to miały tanie wydania książek dołączanych do gazet oraz coraz większa sprzedaż tytułów w hipermarketach. Niepokoi natomiast gwałtowny spadek czytelnictwa wśród młodzieży. Aż 25% młodych ludzi nie sięgnęło w 2004 roku ani razu po książkę, choć przecież ta grupa powinna czytać choćby z obowiązku lektury szkolne! Dwa lata wcześniej w tej grupie znalazło się 14% nie czytających. 58% Polaków przeczytało choćby jedną książkę, ale jej przypadkowy odbiorca nie może być traktowany przez wydawcę jako konsument docelowy. (...) Jeśli odejmiemy osoby, które czytają 1-2 książki w roku, grupa czytelników topnieje do 45%. Tylko 15% z nas czyta więcej niż 12 książek rocznie.

Najczęściej idziemy po książkę do biblioteki (45% czytających), w księgarniach zaopatruje się zaledwie 28% czytających, czyli około 15% ogółu społeczeństwa. Aż 16% osób kupiło w 2004 roku książkę w kiosku z gazetami, dość wysoka jest natomiast średnia wśród osób, które w ogóle kupują – najwięcej osób nabywa 4 tytuły w ciągu roku. 12% Polaków kupuje przynajmniej jedną książkę miesięcznie.

Polska słabo wypada na tle innych krajów Unii Europejskiej, średnia dla UE to 64% czytających. Słabego poziomu czytelnictwa nie można tłumaczyć tylko wysokim bezrobociem czy pauperyzacją inteligencji - Polacy nigdy nie czytali dużo. Wyjątkiem był rok 1992, w który nastąpił krótkotrwały boom – pojawiły się m.in. popularne serie romansów (np. Harlequiny) oraz sprzedawane w ogromnych nakładach sensacyjne powieści szpiegowskie Ludluma czy Forsytha, przez lata zakazywane przez cenzurę. Jeśli jednak spojrzymy w przeszłość jeszcze dalej, w latach PRL czytaliśmy tak samo mało jak dziś. Nadzieją napawa wzrost odsetka osób z wyższym wykształceniem, głównej grupy czytającej książki w Polsce. Dzięki nim sądzę, że nieznacznie może wzrosnąć ilość osób czytających, myślę jednak, że będzie to wzrost nie większy niż kilka procent.

A jeśli już czytamy,  to co?



Polska literatura współczesna utrzymuje zainteresowanie na bardzo wysokim poziomie. Spada za to popyt na beletrystykę tłumaczoną z języka angielskiego. Sukcesy odnosi rodzima proza i – co ciekawe – ostatnio także poezja. Książki W. Szymborskiej sprzedają się w nakładach ponad 50 tys. egz., a J.M. Rymkiewicza ponad 20 tys. jest to wynikiem nagród obu autorów, Nobla Szymborskiej i Nike Rymkiewicza. Poza tym jesteśmy jedną z potęg światowej poezji, od wielu lat polscy poeci są popularni na całym świecie. Tradycyjnie ogromną popularnością cieszyła się proza K. Grocholi – sprzedaż w okolicach 200 tys. egz.

Wśród najlepiej sprzedawanych autorów byli zarówno pisarze od lat obecni na czytelniczym rynku (J. Pilch, J. Głowacki) jak i autorzy, którzy debiutowali w ostatnich latach (I. Sowa, D. Masłowska, M. Gretkowska). Polskiego pisarza jest łatwiej wylansować – pomagają kontakty osobiste autora z dziennikarzami, stała dyspozycyjność, której efektem jest obecność w audycjach/programach, felietony w czasopismach etc. – pisze Ł. Gołębiewski. Ogromne promocyjne znaczenie ma literacka nagroda NIKE. Patrząc na poziom sprzedaży nagradzanych (a nawet nominowanych) książek, można zaryzykować osąd, że nagroda NIKE jest przez polskich czytelników stawiana wyżej od literackiego Nobla.

Wciąż wiele pozycji z list bestsellerów ukazuje się nakładem małych wydawnictw. Są to często firmy jedno-, dwu- osobowe. Wydawnictwo Kobra Media ma prawa do książek J. Chmielewskiej, które co roku rozchodzą się w nakładach sięgających 200 tys. egz. Wydawnictwo Nowa ma prawa do książek A. Sapkowskiego, a Lampa i Iskra Boża do D. Masłowskiej.

Z zagranicy wciąż wiele potencjalnych hitów umyka dużym wydawnictwom i trafia do firm o znacznie mniejszym potencjale. W ten sposób w ciągu kilku ostatnich lat swoją pozycję potrafiło zbudować wydawnictwo Albatros specjalizujące się w wydawaniu zagranicznych bestsellerów. Dzięki słabej kontroli zagranicznych rankingów sprzedaży książek przez duże wydawnictwa, Albatros zdołał pozyskać prawa autorskie do wielu atrakcyjnych autorów np. H. Cobena, G. Mastertona i innych. Dziś jest jednym z liderów wśród wydawców beletrystyki. Pomimo fenomenu Albatrosa, ciężko będzie powtórzyć ten sukces. Wydawcy, którzy dysponują środkami na promocję i zakup praw autorskich, w ciągu kilku lat zdominują polski rynek. Tak samo jest w innych krajach – od początku lat 80tych XX wieku obserwowaliśmy koncentracje kapitału na rynkach wydawniczych w Niemczech, Francji, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii czy Stanów Zjednoczonych. W 2003 roku ponad 78% miejsc na listach bestsellerów w USA obsadziło pięciu wydawców. W Polsce takiej tendencji jeszcze nie obserwujemy, ale możemy się jej spodziewać.

Bardzo silną pozycję wśród sprzedawanych tytułów ma ciągle rynek podręczników. Jego sprzedaż co roku oscyluje w granicach 600 milionów złotych (czyli prawie 1/3 sprzedaży całkowitej książek w Polsce), choć zaczyna powoli spadać. Rynek ten jest mocno obsadzony przez silne wydawnictwa, które powoli się konsolidują. Nie mają innego wyjścia, w Polsce zaczynamy mieć niż demograficzny wśród osób w wieku szkolnym, grupa docelowa zaczyna się kurczyć i co najgorsza nie widać wielkiej nadziei na poprawę – Polska w ostatnich latach notowała ujemny przyrost naturalny. Przetrwają więc tylko najsilniejsi, z największym kapitałem.

Udział wśród wszystkich czytanych książek poszczególnych rodzajów lektury (2002r. - źródło: Instytut Kultury i Czytelnictwa Biblioteki Narodowej)

1. podręczniki szkolne - 27%
2. literatura dziecięco - młodzieżowa - 15%
3. powieści sensacyjne i kryminalne - 14%
4. science fiction, fantasy, horrory - 11%
5. literatura fachowa - 10%
6. wydawnictwa encyklopedyczne , poradniki - 9%
7. książki religijne - 7%

Udział wśród wszystkich kupowanych książek poszczególnych rodzajów lektur
(2002r. - źródło: Instytut Kultury i Czytelnictwa Biblioteki Narodowej)

1. podręczniki szkolne - 36%
2. encyklopedie - 26%
3. literatura fachowa - 13%
4. literatura dziecięco - młodzieżowa - 11%
5. poradniki - 10%
6. literatura obyczajowa - 7%
7. literatura sensacyjna i kryminalna 7%
8. książki religijne - 6%

 

Kończąc chciałbym wytłumaczyć się z tematu – tak, bardzo mnie to boli, tłumaczenie, że Polak nigdy dużo nie czytał nie przekonuję mnie, chciałbym aby statystyki poszły w górę. Wierzę w akcje a’la „Cała Polska czyta dzieciom”, wierzę, że się zmieni. Niech za przykład służą nam Hiszpanie: Bardzo ciekawym i oryginalnym sposobem na promowanie czytelnictwa popisał się hiszpański Instytut Cervantesa. Pewien 35-letni taksówkarz dostał ponad 600 euro za przeczytanie „Don Kichota”, czyli książki, która w Hiszpanii jest lekturą szkolną.

czwartek, 08 lutego 2007, salq

Polecane wpisy

  • 5NIZZA w Polsce!

    O Ukraino, o Lwowie! Z tęsknotą patrząc za wschodnią granicę słucham 5’nizzy, dźwięk gitary i wokal, wokal i gitara rozpływa się po pokoju, miękko osiadaj

  • Kupując kota w worku - Wydawnictwo Otwarte

    Mamy XXI wiek, w Polsce od ponad 16 lat panuje kapitalizm, a co za tym idzie – wolny rynek. Nasze rodzime przedsiębiorstwa imają się coraz ciekawszych i o

  • Transylwania, Tony Gatlif

    Znowu filmowo – ale cóż.. po prostu musiałem. Zacznę trochę na opak – od kiedy zobaczyłem ten film, namawiam Ag na wycieczkę do Rumunii – nama

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:

Kontakt