RSS
środa, 30 listopada 2005
Zlep i Łomianki
Trzęsą się, wszędzie zmarszczki, zmarszczki skroplona skóra, galareta, śmieją się, mówią i czytają, galaretkowe ciała plus lekkie makijaże, zapach starości, wypowiadane brednie i mnie też już trzęsie.

Ktoś wstał i podszedł do mikrofonu, nie rozpoznaję twarzy, staram się słuchać i nie patrzeć jak odpada płat skóry, boję się, że zaraz odpadnie ucho, wypadnie oko. Ktoś mi kiedyś powiedział, że jak człowiek jest stary to zaczyna się rozpadać, odpadają mu różne części ciała, nie uwierzyłem mu ale nadal to pamiętam.

Galaretowatość, której nie można już zmienić, oni są starsi i cię nie rozumieją salq..
Raport z zaśnieżonych ulic.
Wzrok na zegar 17.46, temperatura minus dwa, idziemy po pustej ulicy, K. trzyma w ręku piwo, nerwowo się uśmiecha. Wyciągam papierosa i go zapalam, mija nas samochód, wciągam dym i przechodzę przez ulicę.

Byłem w Łomiankach i nie chcę tam wracać.

Intymne rozmowy z G., mały kilkuletni K. kręci się koło nas i zaczepia G.: „twój papieros leży na podłodze!”. Nikt nie powie małemu K. że papieros ma tam leżeć, to jest komisariat policji - nie przepadamy za komisariatami.

W Łomiankach widziałem pięciu żywych trupów, nie chcę ich więcej widzieć, mam nadzieję, że umrą.

Chciałbym iść przyklejony do ściany i patrzeć na wszystkie te o których myślę. Wczoraj długo w nocy rozmawiałem z M. z NY, potem cały się trząsłem, paliłem papierosy dopóki się nie skończyły. Dziś myślę o NY i M.

N. ma depresję, ja mam depresję, dobrze, że mogę o tym z N. pogadać, jesteśmy inni, jest nam gorzej, N. cieszmy się! Z C. wszedłem w pakt, ratujemy się przed samobójstwem, ciągle się boję, że rano nie otworzę oczu. Widziałem dziś jak pies robił kupę na mrozie i było mi zimno. To tyle, bez odbioru.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7

Kontakt